W czasach informatyzacji biur i domów spora część wydruków przygotowywanych jest na domowych bądź biurowych drukarkach. Mimo dostępności techniki, nie wolno zapominać, że składem rządzi wiele zasad, których bardzo często nie znamy. Dlatego jeżeli praca przygotowana przez nas, podoba się naszej rodzinie, nie oznacza to jeszcze, że ktoś inny nie spojrzy na to bardziej krytycznie. Dlatego zawsze warto zlecić druk ludziom, którzy zajmują się drukiem zawodowo. Firma, która wykona nam właściwie usługę składu komputerowego i druku to oczywiście drukarnia.
Gdy zdecydowaliśmy się przygotować skład własnymi siłami, bo wiemy, że zrobimy to odpowiednio, a jedynie wydruk chcemy zlecić fachowcom, warto wiedzieć w jakiej formie wydawnictwo zaakceptuje nasze pliki. Dobrze jest orientować się, jakie parametry są istotne i na co zwracać uwagę.
Sporo zależy od rodzaju druku, techniki, jaką drukarnia wykona zamówienie oraz od ilości drukowanych kolorów. Jeżeli przykładowo ma być drukowane barwne zdjęcie, przeznaczone do oglądania z bliska to powinno mieć ono rozdzielczość mniej więcej 200-300 dpi. Jeżeli natomiast chcemy drukować billboard oglądany z kilkunastu metrów, to rozdzielczość może spokojnie być sporo mniejsza. Cóż to jest dpi? Liczba ta oznacza rozdzielczość na jednostkę powierzchni - ilość punktów na jeden cal. Jak to rozmieć? Przykładowo, jeżeli nasze zdjęcie ma 1200 na 900 pikseli, to przy rozdzielczości 300 dpi jego wielkość na wydruku będzie 4 na 3 cale. Albo patrząc z drugiej strony - przy takim zdjęciu, jeżeli druk będzie miał 8 na 6 cali (plus minut 20 na 15 cm), to jego rozdzielczość wyniesie 150 dpi.
W przypadku gdy natomiast chcemy wydrukować czarno-białą (bez szarości) bitmapę zawierającą na prykład tekst, dobrze będzie jeżeli jej rozdzielczość wyniesie 600 dpi lub jeszcze więcej. Nasuwa się pytanie, dlaczego fotografia 200 dpi wygląda dobrze, a czarno-białe linie w tej rozdzielczości już nie? Ponieważ przy ukośnych, wyraźnych liniach (lub np. tekście), można dostrzec “schodki”.
Kłopot z rozdzielczością znika, gdy stosujemy format wektorowy. W takim wypadku figury i tekst nie są opisywane punktami o pewnej rozdzielczości, tylko przez punkty krzywych. Wtedy rozdzielczość druku będzie zależała od urządzenia drukującego.
W jakim formacie przygotować pliki? Najprostszym sposobem jest przerzucenie tej części pracy na drukarnię i wysłanie plików w formacie programu, w którym przygotowujemy projekt. Jeżeli na przykład jest to Corel, to plik będzie miał rozszerzenie cdr. Kryją się tu jednakże dwie pułapki. Pierwszą są czcionki - drukarnie nie muszą przecież posiadać właśnie tych, których użyliśmy. Pomocna może być tu funkcja programu zamieniająca teksty na krzywe (pamiętając, że po takiej operacji trudniej będzie dokonać zmian w dokumencie) lub załączenie czcionek do zamówienia. Drugim problemem może być, fakt, że drukarnia nie musi kupić programu, którego używamy. Dlatego warto skontaktować się wcześniej z drukarnią i uzgodnić, jakie formaty plików mogą zostać zaakceptowane.
Jak wszędzie istnieją pewne standardy. W świecie druku są dwa - Post Script i PDF. Oba mogą łączyć obiekty wektorowe z bitmapami. W ostatnim czasie szczególnie ten drugi format stał się niezaprzeczalnym królem formatów w realiach druku i Internetu. Należy jednak mieć w pamięci, by przygotowując plik PDF ustalić parametry odpowiadające przygotowaniu do druku. Większość programów posiada opcje przygotowujące plik PDF, który będzie odpowiedni np. na stronę www lub do wysyłania e-mailem. Taki plik nie zapewnia wystarczającej jakości do wydruku. Przykładowo plik przygotowany do druku może zająć 50MB, a wersja do pobrania z Internetu - 1MB. Co więcej, ten drugi plik na pierwszy rzut oka może wyglądać dobrze na ekranie, a w druku fatalnie - monitor i papier mają zupełnie inną specyfikę.
Niezależnie od tego, jaki format pliku wybraliśmy, dobrze jest ustalić z drukarnią z jakiego formatu będzie praca drukowana i na przykład rozłożyć wizytówki na arkuszu. Oczywiście w większości przypadków drukarnia zrobi to za nas, gdy jednak zrobimy to sami mamy nad wszystkim większą kontrolę.